poniedziałek, 24 lutego 2014

moim marzeniem, jest być czyimś marzeniem.

"Próbuję nauczyć się życia. Mimo, że żyję już długo.
Próbuję nauczyć się kochać. Mimo, że kocham od urodzenia.
Próbuję nauczyć się obojętności. Za bardzo mi zależało."

Szkoła potrafi przytłoczyć wszystkie myśli. Zajmuje mi czas. Może to i lepiej ? Mniej czasu na myślenie, mniej smutnych momentów.

"Jedno nieprzemyślane słowo, zdanie rzucone bez zastanowienia, jak malutka kropla dziegciu, smak słodyczy w gorycz zmienia. Nawet gdy następne słowa, wypełniamy kroplami słodyczy, żadna z nich nie będzie w stanie usunąć posmaku goryczy."

Muszę przygotować się na kartkówkę z niemieckiego. Z polskiego ma pytać. Kurczaki, tak mi się nie chce ;x najchętniej położyłabym się spać ;o i wstała jak będzie już fajnie.

 "Znaki czasu to symbole.Symbole osiągnięć, dumy i wspomnień. Tak wyraźnie zakrywające momenty niechcianych potknięć i paradoksów życiowego scenariusza. lecz znajdą się i tacy, którzy owe paradoksy uważają za priorytety...to błąd. Lecz czasem jest już za późno, by go naprawić."

Zaczynają się powoli dni otwarte w szkołach ponadgimnazjalnych. Trzeba by się rozejrzeć za jakimś liceum. Cieszę się, że to już koniec gimnazjum. Nie będę musiała patrzeć na te fałszywe twarze, ludzi których egzystencja na tym świecie jest mi bardzo obojętna.

"Nie bójmy się wyznać ukochanej osobie swoich uczuć, bo następnego dnia może być już za późno..."

poniedziałek, 17 lutego 2014

rozczarownie.

Wczoraj się dowiedziałam. Najgorsze, że nie od Ciebie. Ale ważne, że wiem. Powodem naszego rozstania byłam Ja. Za bardzo zaangażowałam się w pomoc jednemu z moich przyjaciół, ponieważ przeżywał on bardzo ciężko swój nieudany związek. Starałam się Go pocieszać, być przy nim podczas gdy reszta go zostawiła. A Ty byłeś o to zazdrosny. Dlaczego ? Przecież wiedziałeś, że tylko Ciebie kocham, że tylko z Tobą chcę być. Mieliśmy tyle wspólnych planów. A zazdrość przytłumiła miłość. Był jeszcze jeden powód. Brak rozmowy. Mijaliśmy się bez słowa. Zawsze pierwszy pisałeś, podchodziłeś do mnie. I nagle przestałeś. Nie rozumiałam co się działo. A teraz ? Przechodzisz obok jak zupełnie obca osoba, chociaż obiecałeś mi przyjaźń taką jak wcześniej. Nie radzę sobie z tym. Nie radzę sobie, że zniszczyłam naszą miłość. Dla siebie jestem nikim. Bo zraniłam kogoś takiego jak ty. Kogoś tak wyjątkowego, czułego, szczerego. Jak mogłam to zrobić ? Nie chce mi się żyć. Bo straciłam mój jedyny wyrozumiały świat. Jedyny i najprawdziwszy w którym mogłam być tak naprawdę sobą. Muszę jakoś odnaleźć się w tym co jest teraz. Ja jestem tu, a ty tam. Serce mi pęka, ale muszę.

KRWAWIĘ, KRWAWIĘ, KRWAWIĘ
KOCHAM, KOCHAM, KOCHAM
CIERPIĘ, CIERPIĘ, CIERPIĘ



niedziela, 16 lutego 2014

sunday.

"Kochać to także umieć się roz­stać. Umieć poz­wo­lić ko­muś odejść, na­wet jeśli darzy się go wiel­kim uczu­ciem. Miłość jest zap­rzecze­niem egoiz­mu, za­bor­czości, jest skiero­waniem się ku dru­giej oso­bie, jest prag­nieniem prze­de wszys­tkim jej szczęścia, cza­sem wbrew własnemu."

"Są ta­cy, którzy uciekają od cier­pienia miłości. Kocha­li, za­wied­li się i nie chcą już ni­kogo kochać, ni­komu służyć, ni­komu po­magać. Ta­ka sa­mot­ność jest straszna, bo człowiek uciekając od miłości, ucieka od sa­mego życia. Za­myka się w sobie."

"Miłość jest jak nar­ko­tyk. Na początku od­czu­wasz eufo­rię, pod­da­jesz się całko­wicie no­wemu uczu­ciu. A następne­go dnia chcesz więcej. I choć jeszcze nie wpadłeś w nałóg, to jed­nak poczułeś już jej smak i wie­rzysz, że będziesz mógł nad nią pa­nować. Myślisz o ukocha­nej oso­bie przez dwie mi­nuty, a za­pomi­nasz o niej na trzy godzi­ny. Ale z wol­na przyz­wycza­jasz się do niej i sta­jesz się całko­wicie za­leżny. Wte­dy myślisz o niej trzy godzi­ny, a za­pomi­nasz na dwie mi­nuty. Gdy nie ma jej w pob­liżu - czu­jesz to sa­mo co nar­ko­mani, kiedy nie mogą zdo­być nar­ko­tyku. Oni kradną i po­niżają się, by za wszelką cenę dos­tać to, cze­go tak bar­dzo im brak. A Ty jes­teś gotów na wszys­tko, by zdo­być miłość."



czwartek, 13 lutego 2014

nostalgicznie.

"Jestem jeszcze zakochana resztkami bezsensownej miłości i jest mi tak cholernie smutno teraz, że chcę to komuś powiedzieć. To musi być ktoś zupełnie obcy, kto nie może mnie zranić."

Robię właśnie zadanie z chemii, chociaż kompletnie nie mam na to ochoty. A przecież tak kochałam ten przedmiot. Dziwne, prawda ?

"Udaję radość, której we mnie nie ma.Ukrywam smutek, żeby nie martwić tych, którzy mnie kochają i troszczą się o mnie. Niedawno myślałam o samobójstwie. Nocą przed zaśnięciem odbywam ze sobą długie rozmowy. Staram się odegnać źle myśli, bo byłaby to niewdzięczność wobec wszystkich, ucieczka, jeszcze jedna tragedia na tym i tak już pełnym nieszczęść świecie."

Nie wiem jeszcze w jakim charakterze poprowadzę tego bloga. Może będzie w nim pełno cytatów. Czasem trafi się jakaś historia z mojego życia. Nie wiem. Ale prowadzić go będę. Bo jest mi potrzebny..

"Jest na ziemi taki rodzaj smutku, którego nie można wyrazić łzami. Nie można go nikomu wytłumaczyć. Nie mogąc przybrać żadnego kształtu, osiada ciasno na dnie serca jak śnieg podczas bezwietrznej nocy"

Na dzisiaj to chyba wszystko. Pa.


środa, 12 lutego 2014

Nasza historia.

Pamiętasz ? Bo ja doskonale. przyszedłeś do mnie. Był grudzień, lekki mróz, a ty mimo wszystko szedłeś. Przeszliśmy ok 100 metrów i usiedliśmy. Zaczęła się rozmowa. Jak zawsze na początku trochę sztywno, ale po 10 minutach już uśmiech pojawił się na naszych twarzach. Ty jak zwykle mnie łaskotałeś. Dobrze wiedziałeś, że to lubię a jednocześnie się denerwuję. W pewnym momencie, nawet przypadkiem wpadłam Ci w ramiona. Lubiłam to. Przytulałeś mnie jak nikt inny. Byłeś moim najlepszym przyjacielem. Kilka razy cmoknąłeś mnie w policzek, a ja nie pozostawałam dłużna. W pewnym momencie pocałowałeś mnie w usta. Pierwszy raz, a przecież znaliśmy się tak długo. Głos mi drżał. Byłam taka szczęśliwa. Wtuliłam się w Ciebie i odwzajemniłam pocałunek. Później w domu zastanawiałam się, czy wszystkie swoje przyjaciółki tak traktujesz. Minęło kilka dni. Często zdarzało nam się to powtarzać w wolnej chwili. Raz chyba nawet ktoś nas przyłapał. Nadszedł ostatni dzień przed długą szkolną przerwą. Spotkaliśmy się wieczorem. Dwie godziny spaceru na mrozie. Ale i tak go nie odczuwałam, bo byłam z Tobą. Powiedziałeś mi wtedy, że się zakochałeś. We mnie się zakochałeś. Już wtedy wiedziałam, jak bardzo Cię kocham. Od tego momentu byliśmy razem. Wszystko układało się wspaniale. Wspólne spotkania, spacery, kino. Nie jedna para nam zazdrościła. Ale coś zaczęło się psuć. Nadmiar problemów sprawił, że oddaliliśmy się od siebie. A w końcu nadszedł dzień, którego bardzo się obawiałam. Dzień rozstania. Przepraszałeś. A ja płakałam. Płakałam jak dziecko, bo zabrałeś mi cały świat. Pocałowałeś mnie i prosiłeś żebym nie płakała. Ale inaczej  nie mogłam. Życie mi się waliło, a ty odszedłeś.

Minęło trochę czasu od tego zdarzenia. A ja nadal Cię kocham. Nie umiem przyznać, że jesteś dupkiem, kiedy mówią to moi przyjaciele, bo dla mnie zawsze będziesz wyjątkowy.

Ta kreska na mym ciele, będzie pamiątką. Pamiątką po tym silnym uczuciu, które nas związało i także o tym bolesnym, które nas rozdzieliło.

Wiem, że tego nie przeczytasz. Ale to nic. Pamiętaj, że nadal Cię kocham.